Henryk Woźniakowski: Muzeum Czapskich – dar i zobowiązanie

gmach_muzeum_czapski_krakow

Rok 2003 pozostanie zapewne w historii Polski jedną z tych wielkich dat, w których decydowały się losy naszego kraju. Należy mieć nadzieję, że na narodowych tablicach, mieszczących lata klęsk i triumfów, rok 2003 znajdzie się po stronie zwycięstw. Stoimy oto u wrót zjednoczonej Europy. I choć jest całkowitym przypadkiem, że rok, w którym Polacy mają zdecydować o swej europejskiej przyszłości, zbiega się z setną rocznicą przekazania zbiorów Emeryka Hutten-Czapskiego społeczeństwu, to przypadek ów pełen jest symbolicznego sensu. To przecież właśnie dziś padają pytania: z czym, z jakim bagażem wchodzimy do Europy? Co chcemy dać Europie? Co czynić mamy, żeby w Europie nie tylko nie utracić naszej zbiorowej, historycznej tożsamości ale ją rozwinąć?

I coraz mocniej przebija się do naszej świadomości fakt, że tym, co do Europy wnosimy, tym, co będzie naszym oparciem i źródłem poczucia wartości jest przede wszystkim kultura i narodowe dziedzictwo, zawarte w historycznej pamięci i w jej materialnym substracie, będącym kultury polskiej naocznym wyrazem.

Wejście do muzeum

Wejście do Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego (pawilon), pocz. XX wieku.

Emeryk Hutten-Czapski był głęboko świadomy mechanizmów pamięci historycznej, jej znaczenia dla zachowania tożsamości. Świadczy o tym przede wszystkim ewolucja i charakter jego kolekcji, ufundowanie prywatnego muzeum w Krakowie i zrealizowana przez spadkobierców wola przekazania zbiorów społeczeństwu wraz z mieszczącym je pałacem i pawilonem oraz sentencją, którą kazał wyryć na jego froncie: „Monumentis Patriae naufragio ereptis” (Pamiątkom ojczystym ocalonym z katastrofy). Pasja kolekcjonerska Czapskiego obejmowała wiele dziedzin związanych z dziejami Polski, ze sztuką i rzemiosłem artystycznym (ryciny, rysunki, rękopisy, druki bibliofilskie, militaria, tkaniny, szkło itp.) ale skoncentrowała się przede wszystkim w sposób najbardziej systematyczny i podbudowany naukowo w dziedzinie numizmatyki.

Zbiór Czapskiego stanowiący trzon kolekcji numizmatycznej Muzeum Narodowego w Krakowie jest niezwykle cenny sam w sobie, lecz także ma nieocenioną wartość jako świadectwo dziejów wielonarodowej Rzeczpospolitej. „Nummi nervus rerum. Nummi gestorum testae” (Monety nerwem rzeczy. Monety świadkami czynów) – ten epigraf ostatniego, piątego tomu Catalogue de la collection des medailles et monnaies Polonaises autorstwa Emeryka i jego żony, Elżbiety z Meyendorffów pokazuje, jak bliskie było Czapskiemu to spojrzenie. Niezależnie od tego, z jakiego punktu widzenia patrzymy na kolekcję Czapskiego i czego w niej poszukujemy: walorów historycznych, artystycznych, kolekcjonerskich, materialnych czy moralno-patriotycznych, dochodzimy do przekonania, że jest ona skarbem. Jest wszelako skarbem ukrytym, niedostępnym dla społeczeństwa, czego nie są w stanie zmienić czasowe wystawy, nawet przygotowywane z wielkim pietyzmem, takie jak obecna lub w krakowskim Arsenale Emeryk HuttenCzapskiwystawa kolekcji w stulecie śmierci w 1997 roku czy trzy lata później tamże Widoki miast na monetach i medalach. Zaś „skarby, które tkwią w ukryciu, nie istnieją”, jak trafnie napisała znawczyni dziejów muzeum Czapskich, prof. Maria Kocójowa.1

Taka właśnie konstatacja stała się przesłanką powołania do istnienia w roku 1997 Towarzystwa Przyjaciół Muzeum im. Emeryka HuttenCzapskiego przez grono kilkudziesięciu osób, składające się z wybitnych postaci ze świata kultury, z osób związanych z Muzeum Narodowym a w szczególności z Gabinetem Numizmatycznym i wreszcie z potomków Emeryka i ich rodzin. Jak głosi Statut Towarzystwa, celem jego jest działanie na rzecz: „a) szerokiego udostępniania zbiorów Rodziny Czapskich w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego przy ul. Piłsudskiego 10/12 w Krakowie w formie stałej ekspozycji jako realizacja postanowień zawartych w akcie darowizny gminie M.Kraków z dnia 12 marca 1903 roku, b) wspierania kolekcji i jej pomnażania, c) poszerzenia kolekcji o zbiory związane z działalnością członków Rodziny Czapskich zasłużonych dla Polski i jej kultury”. Powołaniu Towarzystwa towarzyszył ogromny optymizm, którego źródłem była przede wszystkim deklaracja ówczesnego dyrektora Muzeum Narodowego, Tadeusza Chruścickiego, wyrażona w przemówieniu na otwarciu pierwszej z wspomnianych wyżej wystaw w Arsenale i zapisana w jej katalogu: „Muzeum Narodowe w Krakowie – mówił i pisał dyrektor Chruścicki – zaprasza do zwiedzania wystawy poświęconej Emerykowi Hutten-Czapskiemu, którą urządziliśmy w Sali Arsenału Muzeum Czartoryskich, bo przywrócenie pełnych funkcji muzealnych pałacykowi i pawilonowi muzealnemu Emeryka Hutten-Czapskiego będzie musiało potrwać jeszcze jakiś czas.

Restaurację i wyposażenie tych gmachów we współczesne zabezpieczenia i ułatwienia dla zwiedzających planujemy zakończyć przed rokiem 2003, od kiedy to wielkie dzieło Emeryka Hutten-Czapskiego, w jego właściwej siedzibie cieszyć będzie nas wszystkich przez długie lata codziennie”. 2Członek założyciel Towarzystwa, inż.arch. Jacek Budyn przygotował zaakceptowany przez dyrekcję Muzeum Narodowego program prac remontowych i ponownej adaptacji części pomieszczeń do celów stałej ekspozycji. Wszystko wydawało się zmierzać w dobrym kierunku. Niestety lata późniejsze nie potwierdziły ani deklaracji dyr. Chruścickiego ani optymizmu członków Towarzystwa. Wolniejsze niż przewidywano terminy realizacji prac remontowych w innych gmachach muzealnych, z powodu których pałac Czapskich oprócz innych funkcji pełni również funkcję magazynu sztuki średniowiecznej; chroniczny brak funduszy na inwestycje w muzealną infrastrukturę, priorytety dla przedsięwzięć muzealniczych traktowanych jako ważniejsze lub bardziej spektakularne i inne jeszcze względy sprawiają, że dziś, w roku 2003, w stulecie ofiarowania zbiorów gminie miasta Krakowa, znajdujemy się niemal równie daleko od spełnienia podstawowego statutowego celu Towarzystwa jak przed sześciu laty, w chwili jego tworzenia.

Tym ważniejsza jest przeto rola Towarzystwa, nie tylko jako wyraziciela woli założyciela i patrona muzeum oraz jego spadkobierców, lecz jako instytucji przypominającej o istotnej potrzebie społecznej. „Ojczyzno! Nie mogłam Cię obronić, niech Cię przynajmniej uwiecznię”3 – brzmiała dewiza księżnej Izabeli Czartoryskiej, której hołdowali liczni kolekcjonerzy i mecenasi epoki zaborów. Emeryk Hutten-Czapski zapewne podpisałby się pod nią. Czy dziś, w okresie nadzwyczajnego przyspieszenia historycznego a zarazem przyspieszonego zapominania o historii dewiza ta straciła wszelką aktualność? Przeciwnie!

Wystawa w muzeum

Fragment wystawy numizmatyczno-sfragistycznej na parterze pawilonu Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego (Oddz. MNK), 1939 r.

Warto dziś wyobrazić sobie, czym mogłaby być nowoczesna ekspozycja, skoncentrowana przede wszystkim na tym, co stanowi rdzeń i istotę zbiorów Czapskiego, to jest na numizmatach, ale uzupełniona o inne składniki jego kolekcji. Ekspozycja, pokazująca zabytki numizmatyczne w należyty sposób, w powiększeniach pozwalających dostrzec szczegół i docenić walor artystyczny i rzemieślniczy i umieszczająca je we właściwie dobranym kontekście historycznym i artystycznym – rycin, map, podobizn postaci, odczytanej symboliki, historycznej anegdoty itp. Takie wystawy – dalece różniące się od niegdyś pokazywanych nudnych rządków metalowych krążków, ku którym pochylają się jedynie specjaliści – można dziś oglądać w wielu europejskich muzeach i mają one ogromny walor poznawczy i dydaktyczny. W takiej prezentacji obecny mógłby i powinien być również wątek biograficzny założyciela – postaci niezmiernie interesującej, szczególnie właśnie dziś, w okresie przełamywania europejskich barier i troski o tożsamość. Czapski, lojalista i ugodowiec, przez trzydzieści lat oddany urzędnik administracji carskiej dochodzący do wysokich urzędów wicegubernatora Petersburga i dyrektora lasów państwowych, wielokrotnie odznaczany, Czapski – „zruszczony Polak”, jak pisze o nim wnuczka, obracający się w kosmopolitycznych kręgach bałtyckiej arystokracji, dla której „narodowość… była sprawą nieistotną, omal nieistniejącą… wychowanej i kształconej przez francuskich emigrantów, angielskie guwernantki, niemieckich fechmistrzów, włoskich metrów tańca i śpiewu”4 – który z wiekiem dojrzewa jako polski patriota i znaczną część życia i majątku poświęca na ratowanie z dziejowej katastrofy ojczystych pamiątek po to, by na koniec ofiarować je narodowi.

Co więcej – zgodnie z przyjętym przez Muzeum Narodowe programem przyszłego zagospodarowania pałacyku przy ul. Piłsudskiego jak i zgodnie z celami Towarzystwa Przyjaciół Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, w budynku tym mają również znaleźć przystań pamiątki po innych członkach rodziny Czapskich zasłużonych dla kultury narodowej, a zwłaszcza po wnuku Emeryka, Józefie. Jest tam przewidziane miejsce dla aranżacji pokoju, w którym Józef Czapski spędził pół wieku swego niezwykłego życia w domu należącym do „Kultury” w Maisons Laffitte. Wszystkie sprzęty z tego pokoju – pracowni a przede wszystkim ponad 250 tomów wciąż nie odczytanego dziennika, zostały darowane Muzeum przez spadkobierczynię Józefa Czapskiego, Elżbietę Łubieńską. Czapski wielki malarz i pisarz, żołnierz trzech wojen odznaczony Virtuti Militari i pacyfista, człowiek gorącej wiary i dramatycznego wątpienia, przyjaciel artystów, myślicieli i polityków, którzy naznaczyli oblicze stulecia, zarazem odczuwający okrucieństwo czasu bardziej dotkliwie, niż najmniejsi i najbardziej uciśnieni, Czapski, miłośnik kultury rosyjskiej i autor Na nieludzkiej ziemi, niezwykły i niezastąpiony świadek XX stulecia cudem ocalony z burz dziejowych, które przetaczały się nad jego głową, Czapski – jeden ze Sprawiedliwych, jak o nim pisał Adam Zagajewski, który miał prawo sądzenia, lecz z niego nie skorzystał5 , Czapski, którego wielowymiarowej, żywej osobowości nie da się zamknąć, znieruchomić w żadnym muzeum – jednak na muzeum zasługuje. „Na pewno kiedyś powstanie – pisał Wojciech Karpiński – muzeum Czapskiego, z konkretnym adresem, z eksponatami na ścianach, w gablotach, na bibliotecznych półkach. Byłoby spłatą społecznego długu wobec niezwykłej osoby i znakomitego dzieła, aby nastąpiło to możliwie prędko… Zanim otrzymam kartonik z zaproszeniem na otwarcie muzeum Czapskiego – gdzie to będzie: w gmachu Muzeum Hutten-Czapskich w Krakowie ofiarowanym wspaniałomyślnie miastu przez jego dziada (tam złożony został bezcenny depozyt, dziennik artysty zawierający tysiące szkiców i rysunków, rozważania o życiu i sztuce, wrażenia z wystaw i muzeów)? W Warszawie, gdzie Muzeum Narodowe trzyma pod dachem w piombi (niczym Casanovę) znakomitą kolekcję przedwojennych i powojennych jego dzieł? W Szwajcarii, gdzie istnieje najbogatszy zbiór jego obrazów u kilku fanatycznych kolekcjonerów? We Francji, gdzie mieszkał najdłużej i gdzie najwięcej jego obrazów powstało?…”6

Jeśli udałoby się powiązać w przyszłej ekspozycji osoby dziada i wnuków – bo trzeba też wspomnieć o siostrze Józefa, Marii, pisarce i znawczyni Mickiewicza i o jego kuzynie, Emeryku juniorze, który na powojennej emigracji zdołał skompletować niemałą kolekcję poloników, zwłaszcza map i rycin, co częściowo drogą darowizny dokonanej przez spadkobierców a częściowo drogą zakupu znalazły się w posiadaniu Muzeum Narodowego – jej walor dydaktyczny ( w najlepszym sensie tego słowa) wzrósłby dodatkowo. Ekspozycja taka (poza, powtarzam, swym zasadniczym i podstawowym trzonem numizmatycznym) mogłaby dać szkic do portretu kilkorga wybitnych Polaków, bardzo różnych zarówno charakterem jak i zainteresowaniami i drogami życiowymi – choć wyrosłych z jednego rodzinnego pnia. A zarazem, przy tych różnicach, posiadających wiele wspólnego: najszersze europejskie horyzonty kulturalne, bezinteresowność, nieostentacyjny głęboki patriotyzm. I choć każdy z nich prowadził własne życie i tworzył własne dzieło, przecież pozostawali w jakiejś tajemnej więzi i dali trwałe świadectwo życia i pracy – uporczywej, ciągłej i twórczej, pomimo dziejowych burz, które nimi miotały a spośród których unieśli nie tylko głowy ale też honor i własną suwerenność. Każdy z nich pozostawił swą spuściznę jako dar. W przypadku Emeryka seniora jest to dar szczególnie bogaty, świadomie budowany i ofiarowany, dar, który – jak świadczy ta wystawa – pociągnął za sobą wiele innych i wciąż pociąga. Nie tylko w postaci kolekcji numizmatycznych. Dar Emeryka seniora był bowiem ważną inspiracją dla tak niezwykłego w swej hojności, walorach architektonicznych i ekspozycyjnych przedsięwzięcia, jakim jest Centrum Sztuki i Techniki japońskiej Manggha ofiarowane Muzeum Narodowemu w Krakowie – a tym samym miastu i społeczeństwu – przez Andrzeja Wajdę i Krystynę Zachwatowicz – Wajdę oraz powołaną przez nich Fundację Kyoto-Kraków. Oboje ofiarodawcy są zresztą czynnymi członkami Towarzystwa. Wracając jednak do Muzeum Czapskich: wiadomo mi, że o jeszcze więcej darów mogłoby ono – a wraz z nim Muzeum Narodowe i całe społeczeństwo wzbogacić się – gdyby mu przywrócono jedną z podstawowych muzealnych funkcji, jaką jest udostępnianie zbiorów. Dar jest wtedy prawdziwy, gdy jest bezinteresowny. Ale taki właśnie, bezinteresowny dar winien budzić szczególne poczucie zobowiązania. Obyśmy wszyscy, a zwłaszcza ci, którym ów dar powierzono i ci, którzy się o los jego troszczą, potrafili temu zobowiązaniu sprostać.

Przypisy:

1. „Tygodnik Powszechny” 27, 2 lipca 2000 r.

2. Emeryk Hutten-Czapski wystawa kolekcji w stulecie śmierci, Muzeum Narodowe w Krakowie 1997, s.7.

3. Maria Kocójowa, „Pamiątkom ojczystym ocalonym z burzy dziejowej”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1978, s. 286.

4. Maria Czapska, Europa w rodzinie, Libella, Paryż 1970, s. 41 i 44.

5. Adam Zagajewski, Piłowanie i błysk, w: Obrona żarliwości, a5, Kraków 2002, s. 79.

6. Wojciech Karpiński, Muzeum Czapskiego, w: Portret Czapskiego, Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 1996, s 200-201.